Nieuchronnie nadchodzą kolejne Walentynki. Czeka nas ogromna porcja listów, serduszek, imprez i niezliczonych gadżetów związanych z tą okazją. Nie da się zaprzeczyć, że Dzień Św. Walentego bardzo się skomercjalizował. Niektórzy powiedzą nawet, że tylko po to powstał.

Walentynki. Potrzeba konieczna czy pozorna?

WalentynkiTo zniecierpliwienie jest zrozumiałe. Producenci i handlowcy w sposób oczywisty nie tylko zaspokajają potrzeby – oni je wytwarzają. Rozbudzają coraz bardziej wymyślne i nawet niesmaczne sposoby ich realizacji. Gdy się o tym myśli, powracają słowa starożytnych cyników: sztuka szczęścia polega na niepotrzebowaniu niczego. Trudno jest spełnić ten postulat dosłownie, choć warto przyjrzeć się, czego naprawdę potrzebujemy. Jak uczył Epikur, rozróżnić potrzeby naturalne i konieczne, naturalne i niekonieczne oraz pozorne.

Zatem, jak już wyraźnie widać, warto być krytycznym wobec tego, CO JAWI SIĘ NAM JAKO POTRZEBNE. Z pewnością duży zakres naszej wolności dotyczy niezależności od dyktatu podaży, reklamy i społecznego nacisku otoczenia. Konsumpcyjne obżarstwo potrafi skazić każdą dziedzinę naszego życia.

Cóż zatem? Wrzućmy w ogień te wszystkie przejawy Nowej Kultury. Także serduszka, wszelakie upominki i ozdobne liściki. Te całe Walentynki… Do piekła z nimi.

Starodawne przysłowie radzi, by nie wylewać dziecka z kąpielą. Kiedy je wspominam, jawi się dosyć groteskowy obraz różowego bezbronnego bobasa wylatującego z wanienki wraz z brudną wodą. Czarny to humor, ale niesie za sobą istotną treść. Nie trzeba zbyt szybko ulegać zniecierpliwieniu, bo można coś ważnego stracić albo wręcz zniszczyć. Cóż takiego stało się obiektem mojej troski?

Czy warto świętować Walentynki?

WalentynkiTrzeba się chwilę zatrzymać. Jaki jest sens tego całego celebrowania i co my możemy zyskać na skupieniu swojej uwagi? Niegdyś pisałem o Dniu Zmarłych. O tym, czym on jest i czym może być. Chwilą zatrzymania się w biegu, zapytania o sens tego, co wydaje się nie-konieczne i nie-potrzebne. Rozsądek każe zauważyć, że nie bez powodu zaistniało to święto i jest co roku celebrowane. Może zagubiliśmy jego sens, może trwa siłą czystego nawyku i konformistycznego powtarzania tego, co robią wszyscy.

Walentynki są okazją do okazania innym swojej sympatii. Przecież w pośpiechu i zakręceniu zachowujemy się zdawkowo i unikamy wysiłku pozytywnej komunikacji z innymi. Skądinąd wiadomo, jak bardzo ludzie potrzebują akceptacji i jak wiele trudności sprawia im okazywanie uczuć.

Jesteśmy nader ego-centryczni. Skupieni na swoim wyścigu i swoich kłopotach, chętni do krytyki czy w ogóle instrumentalnego traktowania innych. A chodzi o coś więcej niż nasze uczuciowe potrzeby. One są indywidualne i zróżnicowane. Można i warto wyrwać się spod presji motywacji przez przyjemność i nieprzyjemność, jakby to określił Immanuel Kant.

…doświadczenie etyczne … Budzi się wtedy, gdy człowiek odkryje, że stanął przed podobnym do siebie – drugim człowiekiem (Józef Tischner, „Etyka wartości i nadziei”).

Wspominając słowa filozofa, zauważam wagę wręcz etyczną owych Walentynkowych życzeń. Związany z nimi zgiełk niech nie zagłusza rzeczy podstawowej:

Nigdzie na świecie ani nawet poza jego obrębem niepodobna sobie wyobrazić żadnej rzeczy, która bez ograniczenia można by uważać za dobrą, oprócz jedynie dobrej woli (Immanuel Kant, „Uzasadnienie metafizyki moralności”).

Czy widzimy dobro realizowane w Walentynkowych życzeniach?

WalentynkiSpójrzmy na to jako możliwość okazania dobrej woli. Oczywiście Kant nieufnie patrzył na przyjemności towarzyszące spełnianiu dobrych uczynków. Szanując jego moralny rygoryzm, doceniajmy każdą okazję do tego, by obdarzyć innych przejawami naszej akceptacji czy nawet miłości. 

Nie bądźmy bezmyślni zarówno w powtarzaniu celebry, jak i w akcie jej buntowniczego odrzucenia. Trzeba przede wszystkim odróżnić brudną wodę od dziecka, dla którego całą kąpiel czyniliśmy. 

Zatem, przy całym swoim rozumnym krytycyzmie, warto korzystać z okazji stworzonej przez nową świecką tradycję. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą.

Walentynki. Okazja dla dobrej woli, czyli nie wylać dziecka z kąpielą
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *